No to potrzebuję pomocy!
Francuski jest piękny, dźwięczny i uroczy... ale wymowa w pewnych momentach mnie chce pokonać. W języku francuskim liter się nie czyta. Jakiś pac-man je pożera. To jestem w stanie przyswoić i zaakceptować, ale te wszystkie połączenia liter i ich odczytanie miesza mi się niemiłosiernie!
I teraz szukam i szukam jakiegoś jasnego wyjaśnienia co?, z czym? i jak?
POMOCY!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuski. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 listopada 2013
środa, 13 listopada 2013
Francuski nie taki straszny jak go malują!
Pierwsze próby przeczytania czegokolwiek w języku francuskim były potworne! Co to za język, w którym połowy się nie czyta, z kilku słów niemal tworzy się jedno?
I najważniejsze: PO CO MI TO?! Mam fajną pracę, studia już dawno za mną, dzieckiem i domem się trzeba zająć! Jeśli w ramach rozwoju zawodowego to dużo bardziej przydałoby się doprowadzić znajomość angielskiego do perfekcji, ale ... francuski?! Może dlatego, że nie wszystko trzeba robić: bo należy/ a może się przyda/bo ktoś tak mówi. Czasem wypada zrobić coś dla siebie!
Ale marzenia same się nie spełniają, więc trzeba im pomóc. Tak, więc teraz moje biedne 5-letnie dziecko jest maltretowane (ale ma wredną matkę) słuchaniem francuskich lekcji i piosenek w samochodzie, oglądaniem francuskich kanałów i karteczkami poprzylepianymi w przeróżnych miejscach w domu z francuskimi słówkami i zwrotami. Nawet ostatnio zastanawiałam się nad pisaniem kredą po ścianach w kolorze wina w sypialni , ale chyba to już sobie daruję ;-)
Za to mój syn powoli sam coraz bardziej mobilizuje mnie do nauki, pytając ciągle o różne słowa w języku francuskim. Tylko jak przetłumaczyć: hakuna matata?
I odkryłam jakiś czas temu starą książkę w biblioteczce u mojej mamy, z której ona uczyła się francuskiego wiele lat temu: "Język francuski dla początkujących" i tak zamiast obejrzeć jakiś przyjemny film, czy poczytać książkę, gdy dziecko już śpi zrobię sobie kubek gorącej herbaty i przejdę do kolejnej lekcji.
I najważniejsze: PO CO MI TO?! Mam fajną pracę, studia już dawno za mną, dzieckiem i domem się trzeba zająć! Jeśli w ramach rozwoju zawodowego to dużo bardziej przydałoby się doprowadzić znajomość angielskiego do perfekcji, ale ... francuski?! Może dlatego, że nie wszystko trzeba robić: bo należy/ a może się przyda/bo ktoś tak mówi. Czasem wypada zrobić coś dla siebie!
Ale marzenia same się nie spełniają, więc trzeba im pomóc. Tak, więc teraz moje biedne 5-letnie dziecko jest maltretowane (ale ma wredną matkę) słuchaniem francuskich lekcji i piosenek w samochodzie, oglądaniem francuskich kanałów i karteczkami poprzylepianymi w przeróżnych miejscach w domu z francuskimi słówkami i zwrotami. Nawet ostatnio zastanawiałam się nad pisaniem kredą po ścianach w kolorze wina w sypialni , ale chyba to już sobie daruję ;-)
Za to mój syn powoli sam coraz bardziej mobilizuje mnie do nauki, pytając ciągle o różne słowa w języku francuskim. Tylko jak przetłumaczyć: hakuna matata?
I odkryłam jakiś czas temu starą książkę w biblioteczce u mojej mamy, z której ona uczyła się francuskiego wiele lat temu: "Język francuski dla początkujących" i tak zamiast obejrzeć jakiś przyjemny film, czy poczytać książkę, gdy dziecko już śpi zrobię sobie kubek gorącej herbaty i przejdę do kolejnej lekcji.
Bonne nuit!
|
Subskrybuj:
Posty (Atom)